trzy korony – Frihet http://www.frihet.pl Życie jest wędrówką Sat, 28 Nov 2015 13:40:12 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=4.6.1 Wyprawa w Pieniny http://www.frihet.pl/2015/10/wyprawa-w-pieniny-2/ http://www.frihet.pl/2015/10/wyprawa-w-pieniny-2/#comments Mon, 12 Oct 2015 20:27:43 +0000 http://www.frihet.pl/?p=6702

Wysoka 1050 m n.p.m.

Wysoka 1050 m n.p.m.

Pieniny są niebywale urokliwe i piękne, obfitują w fantastyczne widoki i niepowtarzalny klimat. Władysław Anczyc w 1864 stwierdził: „Kto nie był w Tatrach i Pieninach, ten nie był nigdzie i nic nie widział”. Uwielbiamy tam wracać, dlatego i w tym roku ekipa Frihetu pojawiła się na pienińskich szlakach. Posłuchajcie…

 27.09.2015

Trasa: Jaworki – Wąwóz Homole – Dubantowska Polana – Wysoka – powrót
Dystans: 14,5 km
Zobacz: Zobacz trasę
Pobierz: Pobierz trasę
Wykresy: Przewyższenia

 
Całą noc deszcz intensywnie stukał w szybę, jakby domagając się wpuszczenia do środka pokoju. Gdy rano nieśmiało wyjrzałem przez okno, przywitały mnie nisko zawieszone, czarne chmury. Nie wróżyło to dobrze, dlatego postanowiliśmy ruszyć w góry dopiero w południe. To była dobra decyzja. Wchodząc [foto] do Wąwozu Homole delikatnie zaczął przebijać się błękit nieba [foto]. Wolno i spokojnie wędrowaliśmy pod górę, podziwiając widoki i zaliczając spotkanie z stadem owiec [foto], żwawo zaganianych przez trzech górali. Swoje pięć minut miał też mój wierny kompan na tej wyprawie, zaliczając krótką sesje fotograficzną [foto]. Im wyżej, tym jakby więcej słońca. W końcu dotarliśmy na pusty szczyt Wysokiej, gdzie w ciszy i spokoju zatopiliśmy się w górskich krajobrazach [foto]. Dopełnieniem i idealnym zakończeniem tego dnia był piękny zachód słońca [foto]. Niepowtarzalny, zobaczcie [foto] …
 

 28.09.2015

Trasa: Jaworki – Szlachtowa – PTTK Przehyba – Radziejowa – przeł. Żłobki – Jasielnik – Jaworki
Dystans: 34,3 km
Zobacz: Zobacz trasę
Pobierz: Pobierz trasę
Wykresy: Przewyższenia

 
Na szlaku pustki. Chłodny wiatr gnał gęste chmury, które skutecznie odcinały nas od słońca. Tylko przez moment, nieliczne promienie potrafiły się przebić [foto], dając nam nadzieje na poprawę warunków. Po wyjście ze schroniska Przehyba wiatr stał mocniejszy i bardziej lodowaty. Zrobiło się zimno. Jednak silne podmuchy wiatru powoli rozganiały chmury i zaczęło pojawiać się więcej słońca [foto]. Kilkanaście metrów od szlaku, w pobliżu lądowiska dla helikopterów, natrafiliśmy na starą, bardzo klimatyczną kapliczkę – pomnik [foto]. Na przytwierdzonej do niej tablicy widnieje napis takiej treści: „PRZECHODNIU WSPOMNIJ O WALKACH KURIERÓW I PARTYZANTÓW NOWOSĄDECKICH W LATACH 1939-1945”. Po chwili zadumy ruszyliśmy dalej. Wędrując spokojnym tempem dotarliśmy do Radziejowej, gdzie z wieży widokowej podziwialiśmy otaczające nas krajobrazy [foto], również z akcentem patriotycznym [foto]. W międzyczasie na sesje załapał się drugi kompan tej wyprawy, który jest zawsze ze mną [foto]. Wieczorem pogoda ustabilizowała się, wiał lodowaty wiatr, ale znacznie poprawiła się widoczność. Zachęceni tym faktem postanowiliśmy zostać w górach na zachód słońca. Na przełęczy Żłobki cmentarzysko drzew i powyrywanych korzeni stworzyło okno [foto], przez które mogliśmy obserwować urokliwy zachód [foto]. Było spokojnie, cicho i bardzo kolorowo… Przy świetle czołówek, poszukując oznaczeń szlaku, wolno schodziliśmy w dół, do Jaworek. Nocna sceneria, niczym z filmów grozy [foto], dodała naszemu powrotowi niepowtarzalnego klimatu.
 

 29.09.2015

Trasa: Zamek Czorsztyn – Zamek Niedzica
Dystans: 18,9 km
Zobacz: Zobacz trasę
Pobierz: Pobierz trasę
Wykresy: Przewyższenia

 
Po wczorajszym intensywnym dniu, dziś postanowiliśmy odpocząć i pozwiedzać pobliskie zamki. Udaliśmy się do Czorsztyna, gdzie na wzgórzu wznoszą się ruiny zamku Wronin z XIV wieku [foto]. Trwają tam kompleksowe prace restauratorskie, wiele elementów zamku jest dobrze zachowanych i warto je zobaczyć. Z jego murów rozlega się wspaniały widok na Jezioro Czorsztyńskie [foto] i zamek Dunajec [foto], który był dziś naszym kolejnym celem. Wzniesiony w Niedzicy przez Węgrów jako fortyfikacja przygotowana do obrony ich północnej granicy w XIV w [foto]. Zamek pełni dziś funkcje muzealno –hotelowo – gastronomiczne. Po przekroczeniu bramy wejściowej trafiamy na zamkowy dziedziniec [foto]. Dalej drewnianymi schodami [foto], nad którymi wiszą chorągwie z herbami kolejnych właścicieli zamku, docieramy do komnat muzealnych [foto]. Po zwiedzeniu izby straży [foto] i zamku górnego, weszliśmy na taras widokowy, z którego można podziwiać widok najbliższej okolicy [foto]. Zamek Dunajec cały czas pozostaje pod czujnym okiem ruin zamku Wronin [foto], który nieprzerwanie trwa na stanowisku. Ostatnim punktem dnia było zobaczenie obrazu „Moc Żywiołów” na zaporze Niedzica [foto]. Robi wrażenie 🙂
 

 30.09.2015

Trasa: Sromowce Niżne – Przełęcz pod Klasztorną Górą– Płaśnie – Leśnica – Dunajec – Sromowce Niżne
Dystans: 30,5 km
Zobacz: Zobacz trasę
Pobierz: Pobierz trasę
Wykresy: Przewyższenia

 
Dziś postanowiliśmy odwiedzić Pieniny po ich słowackiej stronie. Od rana niebo przybrało odcień smutnej, szarej barwy i co jakiś czas zrzucało na nas krople deszczu. W słowackim lesie panował półmrok [foto], szlak wił się zakosami i co chwilę zmieniał kierunek. Było jakby bardziej cicho i bardziej dziko… Choć na szlaku spotkaliśmy kilka osób. Gdy dotarliśmy do Leśnicy w końcu pokazało się słońce, które tchnęło życie w otaczające nas szczyty [foto]. Trwało to krótko [foto], jednak zdecydowanie poprawiło nam nastroje. Długą wędrówką nad Dunajcem [foto] zakończyliśmy dzisiejszą wyprawę. Przepowiadacze mówią, że jutro ma się zdecydowanie poprawić pogoda. Zobaczymy…
 

 01.10.2015

Trasa: Jaworki – Wąwóz Homole – Wysoka – Pod Dubraszką – Szafranówka – Schronisko Orlica – Wysoki Wierch – Jaworki
Dystans: 36,7 km
Zobacz: Zobacz trasę
Pobierz: Pobierz trasę
Wykresy: Przewyższenia

 
Pod rozgwieżdżonym niebem, w świetle księżyca wspinamy się na Wysoką, aby zobaczyć wschód słońca. Na szczyt docieramy o brzasku, kiedy na niebie zaczyna dominować pomarańcz i czerwień [foto]. Tatry muśnięte, niczym pędzlem artysty, pierwszymi promieniami słońca, wyglądały zjawiskowo [foto]. Doliny zostały zalane przez morze mgieł [foto], ponad które wybijały się Trzy Korony. Niesamowity widok! Pomimo, iż jest bardzo zimno, czujemy się doskonale. Dla mnie, są to najpiękniejsze momenty w górach. Po poranku pełnym wrażeń odpoczęliśmy w Górskim Ośrodku „Pod Dubraszką”, zajadając przepyszny żurek i wsłuchując się w trzaski palącego się drewna w kominku. Po zregenerowaniu sił powędrowaliśmy malowniczym szlakiem do schroniska Orlica. Tam, po krótkim odpoczynku ruszyliśmy w drogę powrotną, na Wysoki Wierch, aby podziwiać z niego zachód słońca. Droga mijała nam szybko i miło, bowiem zacnych widoków dziś nie brakowało [foto]. Nie inaczej było z zachodem, który zachwycił nas swoim rozmachem i pięknymi barwami [foto]. Niebo dosłownie zapłonęło, pokryte czerwonymi chmurami [foto], przypominającymi języki ognia… Warto było zostać w górach tak długo i być tego świadkiem. Dzień kończyliśmy tak, jak zaczynaliśmy, czyli pod rozgwieżdżonym niebem 🙂
 

 02.10.2015

Trasa: Krościenko – przeł. Sanów – Sokolica – Czerteż – Góra Zamkowa – Okrąglica – przeł. Szopka – Sokolica – Krościenko
Dystans: 30,0 km
Zobacz: Zobacz trasę
Pobierz: Pobierz trasę
Wykresy: Przewyższenia

 
Gęsta mgła dość skutecznie ograniczała nam widoczność i utrudniała podejście na Sokolicę, gdzie wspinaliśmy się na wschód słońca. Niestety, po wejściu na szczyt, zamiast widoków, zobaczyliśmy białe mleko… Szczęście nie opuściło nas do końca i na krótka chwilę biała kurtyna została podniesiona, ukazując nam wspaniałe krajobrazy [foto], które wcześniej skrzętnie skrywała. Słynna sosenka, szczyty wybijające się ponad mgły i królujące nad wszystkim Tatry [foto]. Piękny widok, który trwał za krótko… Następnie na bardzo długo zapanowała wszechobecna biel. Byliśmy jednak na tyle cierpliwi i doczekaliśmy momentu, kiedy mgły zeszły niżej, odkrywając przed nami upragniony widok [foto]. Znaleźliśmy się na dachu świata! Gdy na szczycie zaczęło się robić tłoczno, ruszyliśmy na Trzy Korony. Na szlaku już mnóstwo ludzi, wycieczek szkolnych, hałas i krzyki. Po dotarciu na Okrąglice zastaliśmy kolejki do wejścia na szczyt. Wyczekaliśmy luźniejszy moment, weszliśmy na górę [foto] i ruszyliśmy w drogę powrotną na Sokolicę. A tam, mili Państwo, rzeczy niesłychane. Ludzie na boso wchodzący na szczyt, na którym, również na bosaka, stał dziwny typ i grał na morskiej muszli. Takich rzeczy jeszcze nie widzieliśmy, pomimo iż było to irytujące, mieliśmy niezły ubaw. Przed zachodem, na szczęście, byliśmy już sami na szczycie. Sławna sosna reliktowa, ocieplona ostatnimi promieniami słońca, pięknie prezentowała się na tle gór [foto]. To był kolejny udany dzień [foto] 🙂
 

 03.10.2015

Trasa: Biała Woda – przeł. Rozdziela – Jaworki
Dystans: 14,6 km
Zobacz: Zobacz trasę
Pobierz: Pobierz trasę
Wykresy: Przewyższenia

 
Na zakończenie naszej wyprawy w Pieniny, wybraliśmy się do Rezerwatu Białej Wody, który obfituje w malownicze skałki i progi skalne tworzące przełomy i wodospady [foto]. Pogoda dopisała idealnie, więc wędrówka tym urokliwym miejscem [foto] była czystą przyjemnością [foto]. Na przełęczy Rozdziela rozbiliśmy obóz [foto] i postanowiliśmy zostać do zachodu słońca. To była słuszna decyzja, bowiem Pieniny pożegnały nas wspaniałym zachodem słońca [foto] i cudownymi widokami [foto]. Aż żal wracać…
 

 

Krzysiek

 

• Zobacz GALERIĘ
• Czytaj INFORMACJE

 

]]>
http://www.frihet.pl/2015/10/wyprawa-w-pieniny-2/feed/ 2
Wyprawa w Pieniny i Tatry http://www.frihet.pl/2011/10/wyprawa-w-pieniny-i-tatry-2/ http://www.frihet.pl/2011/10/wyprawa-w-pieniny-i-tatry-2/#comments Thu, 27 Oct 2011 18:18:13 +0000 http://www.frihet.pl/?p=3997
Piątka

Dolina Pięciu Stawów Polskich

Jak dobrze, tam wracać…


08.10.2011

Trasa: Krościenko ? Przeł. Sosnów ? Sokolica ? Czertez ? Góra Zamkowa ? Trzy Korony ? Przeł. Szopka ? Schronisko ?Trzy Korony? ? Okrąglica ? Krościenko
Dystans: 21.9 km
Zobacz: Zobacz trasę
Pobierz: Pobierz trasę
Wykresy: Przewyższenia

 
Pobudka o godzinie 3:00, gdy powieki cięższe są od nas samych do łatwych zadań nie należy. Chcieliśmy dziś przywitać wschód słońca ze szczytu Sokolicy, to było naszą motywacją aby wstać z łóżka. Błądząc w ciemnościach mokrego lasu szukaliśmy szlaku i wolno zdobywaliśmy wysokość. Sokolica przywitała nas nisko zawieszonymi chmurami. To nie wróżyło nam spektakularnego wschodu słońca [foto]. Mimo wszystko postanowiliśmy zaczekać. Niestety, tym razem się nie udało, spróbujemy za rok 🙂 Wciąż jeszcze było bardzo wcześnie, gdy postanowiliśmy pomaszerować na Trzy Korony. Wędrówka przypominała spacer po polu minowym, do tego w gęstej mgle. Bomby mokrego śniegu co chwila spadały z gałęzi drzew, powyginanych pod jego ciężarem. Do tego krople lecące z liści przemieniły się w prawdziwy deszcz. Było mokro, bardzo mokro i ślisko. Na szlaku było pusto i spokojnie [foto]. Przed Górą Zamkową spotkaliśmy tylko dwa daniele, które z bliskiej odległości obserwowały każdy nasz krok. Zaczęła się poprawiać pogoda, słońce nieśmiało przebijało się przez chmury, tworząc w lesie piękną grę światła [foto]. Na ?bramce? przed wejściem na Okrąglice było już tłoczno. Mimo wszystko warto było wejść. Widoczność była dobra, Tatry caluśkie w śniegu pięknie prezentowały się na horyzoncie [foto]. Chmury co chwilę przysłaniały nam świat, po czym ponownie go odkrywały [foto]. Zabawa była z tym przednia. Zachęceni poprawą warunków postanowiliśmy tu wrócić na zachód słońca. Tymczasem trzeba było zregenerować siły i nieco odpocząć. Do schroniska dotarliśmy sprawnie i szybko a kotlet po góralsku postawił nas na nogi. Schronisko jest pięknie położone na tle Trzech Koron [foto] i chętnie odwiedzane przez rzesze turystów. Warunki pogodowe gdy ponownie wspięliśmy się na Okrąglice były dobre [foto]. Na szczyt dotarliśmy w idealnym momencie łapiąc ostatnie promienie zachodzącego słońca [foto]. Mimo iż było zimno i wiało straszliwie, widoki były przepiękne [foto]. Zadowoleni i szczęśliwi wolnym krokiem schodziliśmy do Krościenka, gdzie jeszcze na sesje fotograficzną załapał się most [foto] nad Dunajcem?
 
09.10.2011

Trasa: Krościenko ? Chłabówka Dolna ? Wielki Kopieniec ? Chłabówka Dolna
Dystans: 7.4 km
Zobacz: Zobacz trasę
Pobierz: Pobierz trasę
Wykresy: Przewyższenia

 
Pogoda nie dała nam dziś zbyt wielkiej szansy na szybkie wyjście w góry. Po dotarciu do Chabówki musieliśmy czekać na poprawę warunków. Późnym popołudniem zdecydowaliśmy się na tradycyjne wejście na Wielki Kopieniec. Dołączył do nas Andrzej, syn Miecia. Wędrówka upłynęła na rozmowie i trzymaniu kciuków za dobrą pogodę. Ta, jak na to co prezentowała do tej pory, nie zawiodła. Ciężkie chmury przepływały między szczytami, momentami zakrywając je całkowicie [foto]. Były też chwile kiedy do głosu dochodziło słońce, które dzielnie przebijało się przez gęstwinę chmur. Ciepłe promienie padały na pobliskie doliny, uszczęśliwiając zapewne mieszkających tam ludzi [foto]. Piękne widoki dla których warto było wejść na szczyt [foto].
 
10.10.2011

Trasa: Palenica Białczańska ? Dolina Roztoki ? Dolina Pięciu Stawów Polskich ? Świstowa Czuba ? Morskie Oko ? Palenica Białczańska
Dystans: 22.3 km
Zobacz: Zobacz trasę
Pobierz: Pobierz trasę
Wykresy: Przewyższenia

 

Prognozy pogody na dzisiejszy dzień nie były zbyt optymistyczne. Postanowiliśmy jednak zaryzykować i wyjść w góry. Ponownie dołączył do nas Andrzej, który świetnie sprawdził się jako kompan podczas wędrówki. Posłuchajcie?
Przejście asfaltowego odcinka drogi poszło całkiem sprawnie i bezboleśnie, humory dopisywały a gwieździste niebo zapowiadało ładny dzień. Doliną Roztoki wędrowało się już przyjemnie, choć na szlaku było bardzo ślisko. Staraliśmy się szybko wyjść poza granicę lasu aby złapać promienie wschodzącego słońca. Nie do końca nam się to udało [foto]. Gdy dotarliśmy do schroniska zmieniła się pogoda. Na niebie pojawiły się gęste chmury zakrywające błękit nieba [foto]. Nagle rzeczywistość została przełączona na wersje czarno białą. Wszystko zlewało się ze sobą w nieprzeniknionej szarości [foto]. Nie pozostało nam nic innego jak pójść do schroniska i zjeść śniadanie. Tam uwijały się kolejne grupy turystów, które po skończonym posiłku zaraz ruszały w góry. W końcu przyszła i kolej na nas 🙂 Niestety na zewnątrz niewiele się zmieniło, żeby nie powiedzieć, że nic. W akcie desperacji postanowiliśmy pójść nad Morskie Oko i to była bardzo dobra decyzja. W miarę zdobywania wysokości ukazała nam się cała Dolina Pięciu Stawów Polskich [foto], choć nadal w szarości. Sytuacja zaczęła się zmieniać w okolicach Kępy, kiedy przez chmury zaczęło przebijać się słońce [foto]. Krajobraz ożywił się momentalnie, znacznie poprawiając nasze nastroje. Po dotarciu do schroniska pogoda poprawiała się minuty na minutę [foto]. Pełnia szczęścia! 🙂 Morskie Oko na tle gór prezentowało się bardzo okazale. Kamienie skąpane w ciepłych promieniach słońca, Mięguszowieckie Szczyty odbijające się w tafli stawu a nad wszystkim górujące Rysy [foto] sprawiły, że na te kilka chwil mogliśmy oderwać się od rzeczywistości. Piękne zakończenie dnia (pomijam powrót do Palenicy :)).
 
11.10.2011

Pogoda nie dała nam dziś żadnych szans, było szaro, buro i ponuro. Nisko zawieszone chmury ukrywały przed nami góry a padający deszcz skutecznie ostudził nasz zapał. Prognozy dają nadzieje, że jutro będzie lepiej. Sprawdzimy to!
 
12.10.2011

Trasa: Kuźnice ? Dolina Jaworzynka ? Murowaniec ? Kasprowy Wierch ? Kuźnice
Dystans: 14.4 km
Zobacz: Zobacz trasę
Pobierz: Pobierz trasę
Wykresy: Przewyższenia

 

Lało do samego południa (nawiązując do wczorajszych prognoz). Nerwowe wyczekiwanie na poprawę pogody w końcu się skończyło. Mimo późnej godziny postanowiliśmy powędrować na Hale Gąsienicową. Szczyty górskie schowane w chmurach [foto] tylko co jakiś czas groźnie wyglądały zza białej kurtyny. Było chłodno i wiał zimny wiatr. Mimo wszystko wędrowało się przyjemnie. Pustki na szlaku i pustki w schronisku pozwalały na prawdziwy odpoczynek. Krajobraz zmieniał się jak w kalejdoskopie. Chmury pędziły jak oszalałe, tworząc niepowtarzalne obrazy [foto]. Gdy dotarliśmy do Suchej Przełęczy na chwilę wyszło słońce, dało się zauważyć błękit nieba i szczyty górskie [foto]. Przyjemna chwila tym bardziej, że nie trwała długo. Momentalnie chmury zakryły horyzont i z Kasprowego Wierchu nie dało się już nic dostrzec. Było późno, odjeżdżała ostatnia kolejka w dół. Skusiliśmy się?

Krzysiek

 

      ? Zobacz GALERIĘ
? Czytaj INFORMACJE

 

]]>
http://www.frihet.pl/2011/10/wyprawa-w-pieniny-i-tatry-2/feed/ 3
Wyprawa w Pieniny http://www.frihet.pl/2009/10/wyprawa-w-pieniny/ http://www.frihet.pl/2009/10/wyprawa-w-pieniny/#comments Mon, 12 Oct 2009 20:28:15 +0000 http://www.frihet.pl/?p=1708

Sokolica

Sokolica 747 m n.p.m.

Wyprawa pod wieloma względami wyjątkowa. Jesień w górach, ich barwy i piękno, nowi członkowie ekipy i jak się okazało, nowa forma wyjazdu. Nie zraziły nas nie najlepsze prognozy pogody ani korki na drogach. Najważniejsze było aby tam być, razem, bo przecież prawdziwe szczęście jest wtedy gdy możemy je dzielić z przyjaciółmi… Oto co zostało zapisane w księgach Frihetu :

Krzysiek


10.10.2009
Trasa: Szczawnica – Sokolica – Trzy Korony – Czerwony Klasztor – Szczawnica
Czas przejścia: 9h 30 min
Dystans: 33 km

Zobacz trasę Pobierz trasę

Do Szczawnicy dotarliśmy o różnych porach. Pierwsi Tomek i Angelika przyjechali wieczorem i zaklepali noclegi. Reszta Frihetów naczelnych w składzie Martyna, Paulina, Krzysiek, Paweł  i Dżarek dołączyli późną nocą. Następnego dnia, w sobotni poranek…Jesienna aura, górskie powietrze, cichutki szum rzeki w oddali…. Wyruszyliśmy by osiągnąć nasz cel, czyli Trzy Korony. Początek niebieskiego szlaku zaczął się od tratwowej przeprawy przez Dunajec [foto]. Rezolutny flisak Józef  zgarnąwszy po 2 zł od głowy zrobił swoje i odpłynął życząc nam udanej wędrówki;) Zaczęła się ostra wspinaczka w górę, ale opłacało się. Pierwszym zjawiskowym szczytem na naszej trasie była SOKOLICA(747m n.p.m.) ze słynną, przechyloną nad urwiskiem sosną [foto].Widok ze szczytu na kolorową mozaikę drzew porastające widoczne góry był powalający….
Wędrowaliśmy dalej… Minęliśmy Czertezika, potem Zamkową Górę. W strugach zaczynającego padać deszczu maszerowaliśmy do przodu. Pogoda tego dnia, a właściwie jak to bywa w górach była nieprzewidywalna. Na przemian padało i wychodziło słońce. Gdy dotarliśmy do Trzech Koron okazało się ze wstęp na platformę widokową jest płatny – 4 zł. No cóż, nie można było być tak blisko i zawrócić. Zapłaciliśmy;/  Wszystko byłoby ok. gdyby nie tłum ludzi i niewielki ścisk na w/w platformie. Szybka rotacja, jednokierunkowy ruch na schodach i zaczynaliśmy schodzić żółtym szlakiem w kierunku Sromowic Niżnych. Na dole czekało na nas schronisko. Oczywiście najedliśmy się do syta, a schabowy powinien być godłem naszej ekipy:)
Ze Sromowic Niżnych przeszliśmy niedawno wybudowaną kładką przez Dunajec na stronę słowacką. Tam w strugach padającego deszczu zahaczyliśmy o Czerwony Klasztor i nasiąkając z minuty na minutę wędrowaliśmy brzegiem Dunajca w stronę Szczawnicy, cały czas po słowackiej stronie. Po drodze byliśmy atrakcją turystyczną dla spływających rzeką turystów płynących tratwami:) Różnorodność kolorów liści na otaczających nas drzewach i pejzaże po obu stronach rzeki [foto] malowane na naszych oczach sprawiały że zapominaliśmy o zmęczeniu i przenikającej w nasze ubrania wodzie. Jesień w górach jest jak paleta artysty malarza, którego właśnie dopadła wena twórcza….To trzeba zobaczyć by się przekonać..
Gdy dotarliśmy do Szczawnicy zrobiliśmy małe zakupy i udaliśmy się w stronę kwater. Tam zaczęło się wielkie suszenie. Suszarka przeszła wszelkie testy wytrzymałościowe ale i tak nie zdołała wysuszyć wszystkiego. Nas zagrzał za to zapał do oglądania transmisji meczu Polska-Czechy. Znając styl gry naszych rodaków postanowiliśmy kibicować drużynie przeciwnej;) Opłacało się:)
Zmęczeni i jakże zadowoleni udaliśmy się do swoich łóżek mówiąc sobie nie tylko dobranoc ale także-zobaczymy jaka jutro będzie pogoda…..
[TB]


11.10.2009

Trasa: Zamek w Niedzicy – Wieliczka (kopalnia soli) – Ogrodzieniec – Olsztyn k/Częstochowy – Częstochowa/Bydgoszcz/Poznań

Zgodnie z umową z dnia poprzedniego, rano mieliśmy ostatecznie zadecydować jak będzie przebiegał dzień 2 wyprawy.
Po ocenie częstotliwości spadających na ziemię kropel deszczu oraz nisko zawieszonych chmur zdecydowaliśmy się na plan „B”.
Plan był efektem burzy mózgów przeprowadzonego podczas sobotniego meczu (nasi wygrali). Decyzja podjęta… Pakujemy manatki i ruszamy do zamku w Niedzicy. Po dotarciu na miejsce podzieliliśmy się na dwie grupy. Polcia, Martynka, Krzysiek, Paweł i Dżarek udali się w kierunku zamku, natomiast Tomek i ja (Angelika) w stronę zapory. Nasza rozłąka nie trwała długo. Po jakimś kwadransie grupa Frihetów naczelnych wyłoniła się zza elektrowni wodnej. Spacer po tamie i okolicy, oraz towarzystwo Młodych Frihetów okazały się być bardziej interesujące aniżeli zwiedzanie zatłoczonego zamku, który niewątpliwie godny jest uwagi.
Podążając w stronę osamotnionego, drewnianego domku na wzgórzu (który jak się później przekonaliśmy był bacówką), napotkaliśmy metalowego grzyba z zielonym kapeluszem, który przykuł nasza uwagę. Tabliczka znamionowa „grzyba” zdradziła nazwę, która nie była nam wcześniej znana – PIEZOMETR http://pl.wikipedia.org/wiki/Piezometr
[AS]

Wyruszyliśmy dalej… W drodze do Wieliczki obudził się w nas mały głód, a raczej głodek 🙂 Udusiliśmy go hot-dog`ami na Orlenie 🙂 Po dotarciu na miejsce udaliśmy się do słynnej kopalni soli. Zazwyczaj ekipa Frihetu wspina się w górę, tym razem zeszliśmy schodami [foto] pod ziemię. Dziwne uczucie… Podmuchy przemieszczającego się po korytarzach powietrza sprawiały wrażenie nadjeżdżającego metra:) Ściany błyszczały jakby były z kryształkami lodu, w rzeczywistości jest to sól. Aż trudno uwierzyć, że długość wszystkich korytarzy ma prawie 300km długości. Zwiedziliśmy wraz z przewodnikiem tylko ok 2km chodników, a w tym wspaniałe komnaty z różnorodnymi rzeźbami. Chyba najbardziej widowiskową z nich była Kaplica św. Kingi [foto]. Wydaje  się to nieprawdopodobne że pod ziemią są takie wielkie wyrobiska, porównywalne wielkością z salami gimnastycznymi w SP. Na drodze zwiedzania znalazła się tez sala w której nakręcono kultowy film „Sexmisja”:)
Na końcu podziemnej wędrówki ukazał się bufet. Bigos, fasolka po bretońsku, jakieś piciu, czop-czop… i biegiem do windy-jeśli można ją tak nazwać. Do rzekomej windy zostaliśmy „zapakowani” jak sardynki. Poczuliśmy się troszkę oszukani. Zamknięto nas samych, bez nikogo z obsługi. Niczym straceńcy, którym obiecano wywiezienie na powierzchnię, a tak naprawdę mogliśmy być zrzuceni w czeluście kopalni. Na szczęście to tylko nasze czarne myśli:)  Szybka jazda ze szczyptą strachu wagonikiem w górę i gotowe:)
Ruszając dalej postanowiliśmy zwiedzić ruiny zamku w Ogrodzieńcu. Niestety zła aura sprzyjała w ten dzień wypadkom na drogach i tkwiliśmy w małych korkach, dlatego też dotarliśmy zbyt późno by wejść na teren zamku:( Zwiedzanie było niemożliwe, ale za to napałaliśmy się jego widokiem z zewnątrz [foto] i postanowiliśmy wrócić tam innym razem.
Tak wciągnęła nas sypiąca się wapienna architektura, że postanowiliśmy w drodze do domu zwiedzić jeszcze jedne ruiny zamku [foto], które znajdują się w Olsztynie k/Częstochowy. To początek Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Zamek ten choć mniejszy od tego w Ogrodzieńcu też zrobił na nas wielkie wrażenie. Tam też urodził się pomysł by z uczestników wyprawy stworzyć napis FRIHET [foto]. Chwilę przed tym pamiętnym wyczynem, tuż przed  nami pojawiło się stado kuropatw i każdy pogonił jedną z nich rozbiegając się w różnych kierunkach:))
Ogólnie poczucie humoru towarzyszyło nam przez cały czas od chwili spotkania…..To trzeba przeżyć wybierając się na wyprawę z ekipą Frihetu:)
Wszystko co ma początek, ma też swój koniec :/
Grupa Frihetów naczelnych wyruszyła w stronę domu (Poznań), a Tomek i Angelika zostali w Częstochowie. Pożegnanie było dłuuugie i widowiskowe, z uśmiechami na twarzach, a jednak ze smutkiem w środeczku…Chwile później dwa automobile rozjeżdżające się na rozwidleniu szos. Ostatnie gesty przez otwarte okna  ……eh…..smutno….(hlip,hlip)

Ale…czas start-odliczanie do następnej wyprawy;)
[TB]

tbas – świeżo upieczeni kadeci frihetowskich szeregów, a zarazem ich pierwszy, wspólny i dziewiczy opis wyprawy. Pozdrawiamy wszystkich, którzy to przeczytali i wciąż żyją:)

Tomasz i Angelika


]]>
http://www.frihet.pl/2009/10/wyprawa-w-pieniny/feed/ 7
Wyjazd w Pieniny http://www.frihet.pl/2009/10/wyjazd-w-pieniny/ http://www.frihet.pl/2009/10/wyjazd-w-pieniny/#comments Thu, 01 Oct 2009 16:37:58 +0000 http://www.frihet.pl/?p=1697

Informacja

Wyprawa odbyła się:
10-12.10.2009
Pieniny
Nocleg: Szczawnica
Cel: Trzy Korony

Szczegóły organizacyjne:

1. Dojazd

Samochód osobowy:
Peugeot 206 2,0 HDI

oraz

BMW 318i

2. Nocleg

Szczawnica
ul. Główna 120

Dobre miejsce mimo niewielkich kłopotów z ciepłą wodą.
Cena również przemawia na tak. Miła właścicielka 🙂

3. Ciekawe miejsca

Zamek w Niedzicy – zamek Dunajec powstał prawdopodobnie pod koniec XIII w. Jako średniowieczna warownia, zbudowany z kamienia wapiennego. Wzniesiony jest na skarpie 566 m n.p.m. nad brzegiem Jeziora Czortyńskiego.

Po zakończeniu I wojny światowej zamek znalazł się na terytorium Polski, podobno na jego terenie jest ukryty skarb 🙂

Na terenie zamku był kręcony serial ?Janosik? oraz ?Wakacje z duchami?. Nakręcono również zdjęcia do filmu ?Zemsta? oraz  powstał film ?Mazepa?.

Zamek w Ogrodzieńcu ? są to ruiny średniowiecznego zamku leżącego na Jurze Krakowsko- Częstochowskiej wzniesiony w XIV-XV w. Stoi na Górze Zamkowej 515,5 m n.p.m. na „Szlaku Orlich Gniazd”. Głosy chodzą, że w tym zamku straszy! Jest on nawiedzany przez ?Czarnego Psa z Ogrodzieńca?, który pojawia się czasami nocą biegając po zamkowych  murach. Jego oczy podobna płoną, a za sobą ciągnie ciężki łańcuch.

Ciekawostka dla fanów zespołu Iron Maiden. Zespól ten w 1984 roku nagrał w tym własnie zamku wstawkę filmową , która została użyta w filmie ?Live After Death? w części Behind The Iron Curtain. Materiał ten został wykorzystany przy utworze Hallowed Be Thy Name.

Zamek w Olsztynie – wzniesiony w XIV wieku na wzgórzu, wśrod wapiennych skał przez Kazimierza Wielkiego należał do nadgranicznych warowni małopolskich.

Zamkowi w Olsztynie, podobnie jak wielu tego typu budowlom, towarzyszą legendy o straszących tutaj duchach i zjawach. Kiedy usłyszymy płacz dziecka to pewnie będzie to duch syna Kacpra Karlinskiego. Za cene życia potomka nie zgodził się on poddać warowni obleganej przez wojska arcyksięcia Maksymiliana. Jak  zobaczycie dame w bieli to zapewne bedzie młoda żona starosty Albrechta, która zgubiła się w zakamarkach zamkowych lochów. Jeżeli ktoś usłyszy przeraźliwe jęki i stukanie kajdan to zapewne będzie to  duch wojewody poznańskiego -Maćka Borkowica, który za zdradę skazany został przez Kazimierza Wielkiego na śmierć głodową.

Kopalnia Soli w Wieliczce –jest to zabytkowy obiekt górniczy, który jest czynny od średniowiecza po dzień dzisiejszy. Znajdują się tam chodniki o łącznej długości około 300 km, które są usytuowane na 9 poziomach. Od dnia 8 września 1978 obiekt ten znalazł się na I Liście Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO. Wraz z przewodnikiem zwiedza się podziemne korytarze kopalni. Jest ona podzielona na komory i każda z nich nosi jakąś nazwę po to aby łatwiej było się tam odnaleźć. Są tam również dwie kaplice: św. Krzyża i św. Kingi. Ta druga robi naprawdę niesamowite wrażenie w momencie kiedy się do niej wchodzi. Nazywana jest również podziemnym kościołem i jest największą na świecie podziemną świątynią. Znajduje się 101 metrów pod ziemią. Jej wymiary to: długość ok. 54 m, szerokość ok. 18 m, wysokość ok 12m. Praktycznie całe wnętrze jest wykonane ze soli.

W podziemiach znajdują się również jeziora, muzeum Żup Krakowskich jest bar i restauracja.

]]>
http://www.frihet.pl/2009/10/wyjazd-w-pieniny/feed/ 10